Był
ranek. Nudziło mi się, wiec wyszłam z mojej nory i udałam się w stronę
jeziora. Po drodze zauważyłam kilka wilczych tropów, dopiero teraz się
skapnęłam, że jestem na czyimś terenie. Zmieniłam się w kruka i wzbiłam
się w powietrze. Z góry łatwiej cokolwiek wypatrzyć.
30 min. później* W końcu udało mi się wypatrzyć jedną waderę. Usiadłam na pobliskim drzewie i przyglądałam się wilczycy. Chciałam do niej podejść i spytać czy znajdzie się dla mnie miejsce w jej watasze, ale nie miałam odwagi. Po chwili wahania zmieniłam się w siebie i podeszłam do wilczycy. -Przepraszam.-Powiedziałam cicho.-Czy jest nieopodal jakaś wataha. -Jak. Jestem w niej Alphą. -Aaha, bo szukam od dawna jakiejś.... Czy mogłabym dołączyć? Mam na imię Mima. -Jestem Ciconia, pewnie, że możesz do nas dołączyć. Zaprowadzę cie do reszty wilków. -Dziękuję. Wyruszyłyśmy. Po drodze zauważyłam, że wadera dziwnie się na mnie patrzy, wiec spytałam: -Coś nie tak? -Nie, tylko nie poruszasz się na czterech łapach jak inni. -Wiem. Wygodniej mi na dwóch. Ale biegam zwykle na czterech. -Aha. -Czy inne wilki zaakceptują mnie? -Nie martw się Jestem pewna, ze cie polubią.
--------------------------------
Również serdecznie proszę Quarrel o napisanie pierwszego opowiadania.
Ciconia
|
|
Quarrel na razie nie może ponieważ ma baaardzo rzadko neta
OdpowiedzUsuńA racja, zapomniałam. :$
Usuń